Koncertowo

festynMój mąż ostatnio stanowczo stwierdził, że dosyć tego siedzenia w domu i wyruszamy. No, może jeszcze nie w świat, ale na okoliczne imprezy, których jak się okazało jest bardzo wiele. Pomysł najbardziej spodobał się dzieciom, a mój ślubny postanowił właśnie im pozostawić decyzję co do wyboru miejsca. Więc wybrały, organizowany piknik z motocyklami, jazdą konną i podobnymi, terenowymi atrakcjami. Oczyma wyobraźni widziałam siebie obładowaną siatkami, torbami i wszystkim co przy dzieciach potrzebne, kroczącą kilka kilometrów, bo impreza była w miejscu dość oddalonym i przewidywałam taki spacer. Z tego co pamiętam, nie było tak żadnej utwardzonej drogi, a nasze niskie auto na leśnych wybojach sobie nie poradzi. Ale cóż, słowo się rzekło,i pojechaliśmy. Na miejscu okazało się że bez problemu można dojechać. Przykro mi się zrobiło, że w środku lasu nagle pobudowali drogę, bo przecież „było tak fajnie naturalnie”. Mąż jednak wyprowadził mnie z błędu, że to tylko droga tymczasowa, która prawdopodobnie została ułożona na potrzeby imprezy i można takie rzeczy wynajmować (np tutaj – www.vittex.pl ). Nie powiem, humor mi się poprawił, ale mój małżonek nie omieszkał stwierdzić że „tobie trudno dogodzić”. Pewnie ciut racji miał.

Komentowanie wyłączone.

© Zakochana w Budce Suflera 2017