Sabat czarownic

czarownicaNo tego to się nie spodziewałam. Wpadam do koleżanki na typowy babski wieczorek – wiecie, wino, kolacja z chińskiej knajpy na wynos, ploty – taki nasz zwyczajowy sabat czarownic, który odbywa się regularnie co miesiąc. Tym razem wpadam nieco spóźniona, bo w pracy dłużej mnie zatrzymali, korki na drogach, w domu też mi trochę zeszło, no wiadomo. Dlatego jak tam wpadłam to już wszystkie uczestniczki naszego sabatu były. To nie dziwota. Jednak zamiast zwyczajowego śmiechu i rozmów o kobietach i dla kobiet – trafiłam na wieczorek prawniczy. Szybko okazało się dlaczego. Jedna z nas pilnie potrzebowała pomocy prawniczej. No i się zaczęło. Nawet nie wiedziałam, że każda z nas ma jakieś doświadczenie z kancelariami. O tym się raczej nie mówi, nikt się nad tym nie zastanawia. No, a jak się okazało każda z nas mogła dołożyć jakąś cegiełkę. Nawet ja – bo ostatnio kancelaria adwokacka to miejsce, w którym naprawdę często goszczę. Dlatego mogłam pocieszyć koleżankę, że nie ma nic złego w korzystaniu z usług adwokackich. Ja byłam u pani adwokat Laskowskiej – i mogę polecić – http://laskowska.org.pl/ Babka zna się na rzeczy.

Komentowanie wyłączone.

© Zakochana w Budce Suflera 2017