Takie tango…

Przede mną dziś był trudny dzień. Przez cały tydzień przygotowywałam się do posiedzenia zarządu. Chociaż to nie ja miałam przedstawiać główną prezentacją, analizy i raporty z naszych dotychczasowych poczynań, to jednak w dużej mierze byłam odpowiedzialna za wyniki, które do tej pory udało nam się wypracować. Prezentacja nie poszła najgorzej, ale zostało kilka spraw, które zdecydowanie trzeba poprawić. Po pracy byłam umówiona w biurze rachunkowym http://www.finansowoksiegowe.pl/, żeby pozałatwiać rozliczenia podatkowe. Pani na szczęście była bardzo uprzejma i wszystko poszło sprawnie. Może ten dzień nie byłby tak męczącym i nużącym, gdyby nie fakt, że wracając mimowolnie stałam się świadkiem zderzenia dwóch samochodów. Niby nic poważnego, ale zanim policja wszystkich przesłuchała, spisała dane i poinformowała, jak dalej będzie się toczyła sprawa, minęło co najmniej kilka godzin. Wróciłam do domu wykończona, a nie dość tego okazało się, iż czeka mnie trudna rozmowa z mężem, który miał pewne problemy w pracy i musieliśmy obgadać ewentualne rozwiązania.

Komentowanie wyłączone.

© Zakochana w Budce Suflera 2017